Kultura, a do tego z dzieckiem

      Kilka lat temu siedziałam sobie w galerii Prado wpatrzona w mojego ulubionego Hieronima Boscha. Siedziałam i siedziałam, kiedy nagle przemknęło koło mnie dziecko – tak 3-4 lata na oko biorąc. Za nim kolejne, a za nimi kobitki z wózkami z niemowlakami w środku. Wszyscy rozgadani, roześmiani, rozbiegani. W Muzeum! W jednej chwili przypomniały mi się szkolne wycieczki do muzeum. Zawsze miało być cicho, niczego nie dotykać, nie biegać i ….używając okropnych filcowych kapci. Oj nie nauczono mnie na tych wycieczkach miłości do sztuki. O trudnej miłości do sztuki pisałam tutaj (KLIK) Widząc te dzieciaki w Prado, pomyślałam, … Czytaj dalej Kultura, a do tego z dzieckiem

Listy do Małgosi – książka o oswajaniu żałoby

Trafiłam na tę książkę w bardzo dobrym momencie. Od miesiąca trenuję się w oswajaniu żałoby, a ciągle słabo mi idzie. Artur Cieślar napisał naprawdę wartościową i wzruszającą książkę. Przyjaźnił się przez lata z Małgorzatą Braunek, towarzyszył w jej odchodzeniu, a potem … Swoje uczucia przełożył na język książki, bardzo udatnie przełożył. Czytając tą książkę doszłam do wniosku, ze podejście do żałoby jest dość uniwersalne. Trochę  szkoda, bo myślałam, że moje uczucia są unikalne, no cóż. Wielokrotnie podczas lektury myślałam dokładnie to samo co Cieślar. Nie będę pisać co czuję, jak się czuję – tyle tylko, że po miesiącu wcale nie jest … Czytaj dalej Listy do Małgosi – książka o oswajaniu żałoby

Prąd – jak naprawić światło

    Wczoraj małż mój przy pomocy mikrofalówki „wywalił” był korki. Niby nic – sprawdzić korki i prąd powróci. No, chyba, że ja się włączę. Zeszłego lata postawiono nam pod domami gustowne „szafeczki z prądem” – liczniki, bezpieczniki etc. I powiedziano, że jakby co, to tam są „esy” i trzeba je sobie wcisnąć jakby co. Każda szafeczka ma kluczyk, a nawet dwa, bo i zapasowy. Ciągle nie widać problemu?        Powiedziałam małżowi o tych „esach”, kazał dać kluczyk. I tu pojawił się problem, bo kluczykiem zawiadywał padre. To znaczy dopóki nie wyniósł się z tego „łez padołu”. Okazało … Czytaj dalej Prąd – jak naprawić światło

Nie jem mięsa – czy to wegetarianizm?

    Wczoraj minął miesiąc od kiedy nie jem mięsa. Po prostu jakoś tak się złożyło, że od 11 marca zmieniłam dietę na bardziej roślinną. Nie rezygnuję z nabiału – bardzo lubię ser i sernik. Jednak zwierzakom póki co daję spokój. Nie mówię o sobie, że zostałam wegetarianką, po prostu nie jem mięsa. Nie zarzekam się też, że never, never, never. Na razie do mięsa mnie nie ciągnie.     Nie będę też udawała, że powodowały mną pobudki ideologiczne, bo nie. Nie zrezygnowałam z mięsa, bo żal mi kurek, krówek i świnek. Ze zdziwieniem stwierdzam, że ich los mi jest, … Czytaj dalej Nie jem mięsa – czy to wegetarianizm?

Prohibicja – osiem godzin na dobę

     W internecie znowu temat „z życia wzięty, budzący żywą dyskusję. Ktoś gdzieś bąknął, że może by tak zakazać handlu alkoholem od 22 do 6 rano. W internecie podniósł się krzyk: Prohibicja! Meliny powrócą! Czy naprawdę jest czego się bać? A może częściowa prohibicja to zupełnie dobry pomysł? W tej chwili w Polsce na jeden punkt sprzedający alkohol przypada średnio 273 osoby, podczas gdy wg WHO powinno być na 1000 osób. Czyli mamy prawie 4 razy większą średnią. Po co długo szukać – idę na zakupy w lewo, mam w promieniu 100 metrów od siebie, 5 sklepów (w tym … Czytaj dalej Prohibicja – osiem godzin na dobę

Surogatka – książka o czekaniu

Dzisiaj przeciwwaga do dyskusji o aborcji, opowiem o książce dotyczącej drugiej strony medalu czyli marzenia o ciąży. Sara Connell, ledwo po trzydziestce, cztery lata po ślubie, chce zajść w ciążę. Banał – prawdaż? No, ale gdyby nie schody nie byłoby książki. „Surogatka – jak moja mama urodziła mi syna” Kilka dni temu w bibliotece wpadła mi w ręce ta książka, a jakoś ostatnio czytam chętnie historie „z życia wzięte”. Zaczęłam czytać i nie mogłam się oderwać, naprawdę. W żadnym stopniu nie mogę napisać, że utożsamiam się z bohaterką, a jednak doskonale ją rozumiem. Całą książkę kibicowałam jej poczynaniom, cały czas … Czytaj dalej Surogatka – książka o czekaniu

Aborcja – stary nowy temat

      Czekałam na ten temat od chwili dojścia PiS do władzy, wiedziałam, że wcześniej czy później aborcja wypłynie jako najważniejszy temat do dyskusji. Doczekałam się. Premier(ka) zapowiedziała dyskusję na ten temat. W planach jest wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Czy to jest faktycznie problem, o który należy walczyć zaciekle?     W ubiegłym roku w Polsce legalnie dokonano 1812 aborcji. Idąc tokiem myślenia przeciwników usuwania ciąży – zamordowano blisko 2 tysiące istnień. Podchodząc do tego logicznie – nie urodziło się bardzo wiele bardzo ciężko chorych dzieci i nie umarło ileś kobiet dla których ciąża była zagrożeniem życia.   … Czytaj dalej Aborcja – stary nowy temat

Share week 2016 – poleć blog – moje ulubione

  Jak stać się „poczytnym” blogerem? Jeszcze nie wiem. Jestem póki co bardziej czytająca niż czytana, w związku z tym z chęcią dołączam do akcji Andrzeja Tucholskiego „Share week”. Większość pewnie wie  o co chodzi: polecamy ulubione, najulubieńsze, ukochane blogi. Czytam w miarę regularnie kilka blogów, część to te powszechnie znane i doceniane, a część mniej znane (póki co). Wśród tych, które lubię muszę wybrać tylko trzy (takie zasady) i tu mam problem, bo chciałabym więcej, ale…. Pierwszy z ulubionych: To blog do oglądania -pięknie opowiedziana historia bardzo fajnej rodzinki, cudne zdjęcia pełne miłości Drugi blog to: Jaga ma aż 106 … Czytaj dalej Share week 2016 – poleć blog – moje ulubione

Wielki Tydzień – zaduma

     Jutro najsmutniejszy dzień Wielkiego Tygodnia, śmierć Jezusa. Ja jednak najsmutniejszy dzień tego tygodnia już miałam, wczoraj ostatecznie pożegnałam Ojca. Dzień był piękny, właściwie chyba pierwszy tak słoneczny w tym roku. Przyszło tylu ludzi, że nie wszyscy zmieścili się w kaplicy. Patrzyłam na trumnę i nie mogłam uwierzyć, że On tam jest. Niby tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a jednak Go nie ma. Udawało mi się nie płakać, aż do „anielskiego orszaku”, rozpłakałam się, ale nie dlatego, że to takie wzruszające. Przypomniałam sobie Ojca jak podśpiewywał to sobie w świetnym humorze – ot taki żartowniś.        Kondukt … Czytaj dalej Wielki Tydzień – zaduma